WÓZEK CYBEX MIOS KOI FASHION COLLECTION

Przestawiamy perypetie aktywnej rodziny @myfitsylwia, ktora zaprzyjaznila sie z Cybex Mios w wersji fashion – Koi.

Oto precyzyjna recenzja pieknego wozka spacerowego, nie tylko dla dziewczynek ;):

,,Kiedy dojrzeliśmy do decyzji o zmianie naszego dotychczasowego wózka 2w1 na bardziej kompaktowy i zdecydowanie lżejszy, wiedziałam, że to nie będzie prosty wybór. Oczywiście przede wszystkim komfort naszej córki, funkcjonalność, ale również design, w tym wyborze był bardzo wysoko punktowany. Po kilku miesiącach pakowania naszego stelaża i najpierw gondoli, później siedziska spacerowego, do bagażnika sportowego coupe wybór był prosty: lekki, zajmujący po złożeniu niewiele miejsca i najlepiej z funkcją składania jedną ręką.

Wcześniej już przeszukałam caaaały internet, żeby znaleźć coś godnego dla naszej Córeczki, która jest bardzo drobna, co też miało wpływ na wybór. Po przeczytaniu miliona opinii, wiedziałam już, że pójdziemy w kierunku Cybexa, jednak nie wiedziałam, który model. Nie ukrywam, że moją uwagę przyciągał dostojny Priam, ale przypominam, że miał to być wózek lżejszy i kompaktowy.

Pełni rozterek (no dobrze, ja pełna rozterek), udaliśmy się na wstępne oględziny. Nieśmiało, zaczęłam przyglądać się w kierunku kolekcji modowej  i zobaczyłam olśniewającego Priama w wydaniu Koi Crystalized. Jednak dalej miałam w tyle głowy: kompaktowy. Okazało się ku mojemu zachwytowi, że idealnym rozwiązaniem będzie dla nas Mios.

Zakup miał poczekać do wiosny, jednak nieplanowany wyjazd na sylwestra i krótki urlop nad morze, (dalej sportowym coupe) zmobilizował nas do szybszej decyzji.

Zapakowani po brzegi, z odrobiną miejsca w bagażniku pojechaliśmy po czekającego już na nas Miosa. Kiedy zobaczyłam niewielki karton, pomyślałam: misja składanie. Okazało się, że trwało to jakieś 7 minut. Żadnych zbędnych gadżetów, intuicyjnie i prosto. Córeczka na szybko zrobiła rundkę po sklepie z uśmiechem  na twarzy. Nie było wyjścia, pakujemy Miosa i jedziemy nad morze!

Oczywiście nie wytrzymałam do końca podróży, musieliśmy się zatrzymać na szybkie testy w mijanym centrum handlowym. Gwarantuje, że jego design przyciągał wiele spojrzeń. Nasze wrażenia były naprawdę bardzo pozytywne, wózek prowadziło się niezwykle lekko.

Jak już wspomniałam, wyjazd był nieplanowany i okazało się, że nasz pokój jest na drugim piętrze, bez windy! Wtedy mój mąż polubił się z naszym nowym wózkiem i docenił jego niewielkie gabaryty.

Z samego rana, pełni energii wyruszyliśmy na pierwszy spacer z Miosem, czyli rzekomo typowo miejskim wózkiem. Traw chciał, że chodniki w pobliżu były mocno zmęczone i typowo niemiejskie. No i oczywiście naszym celem była piaszczysta plaża. Okazało się, że te malutkie i delikatne na pierwszy rzut oka koła, dają sobie doskonale radę. Każde ma osobną amortyzacje, która sprawia, że nawet na wyboistej i nierównej drodze, dziecko nie trzęsie się i jest zabezpieczone przed wstrząsami.

Może jeżdżąc po piasku wózek nie był w swoim żywiole, ale najważniejsze było to, że dał radę.

Kolejną kluczową funkcją jest możliwość jazdy przodem i tyłem. Nasza córeczka miała trochę ponad 9 miesięcy, kiedy przesiadła się do Miosa i nie wyobrażałam sobie, że jeździ przodem do świata. Jeszcze przez pewien czas na pewno będziemy korzystać z tej opcji. Jednak wystarczy kliknąć dwa razy i zmieniamy kierunek jazdy. Próbowaliśmy nawet w momencie, kiedy córka siedziała w wózku – z powodzeniem.

4-stopniowa regulacja siedziska idealnie wpasowała się w nasze potrzeby. Córka będąc na spacerze musi bacznie obserwować otocznie (w pozycji siedzącej), jednak szybko ją to męczy i prawie zawsze zasypia. Wtedy jednym ruchem ręki jestem w stanie położyć siedzisko na płasko.

Do tego rozkładana budka z wizjerem i mamy pełnie szczęścia. Dyskretny ekspres sprawia, że jednym ruchem można powiększyć budkę do takich rozmiarów, że nie dostanie się pod nią ani wiatr, ani promienie słońca, a ponadto na tyle zaciemni, że dziecko może spokojnie spać nawet w jasnym otoczeniu.

Podnóżek również posiada regulacje,dzięki czemu nóżki naszej jeszcze niechodzącej córki są podparte. 5-cio punktowe pasy idealnie zabezpieczają i są wygodne w użyciu. Nasza córeczka należy do tych drobnych dzieci, dlatego „nie ginie” w dość wąskim Miosie, jednak zapas jaki ma nad głową i na podnóżku zapowiada dłuższą przygodę.

Z racji tego, że należymy do bardzo aktywnych osób, po  3 dniach urlopu wózek miał już przebieg ponad 50 km i wiedzieliśmy, że nasz wybór był trafny.

Po ponad 2 miesiącach korzystania z Miosa wiem, że lepiej nie mogliśmy trafić. Przede wszystkim jego lekkość prowadzenia, absolutna skrętność i naprawdę dobra amortyzacja. Jest tak zaprojektowany, że mieści się we wszystkich sklepowych alejkach i nie haczy o wieszaki. Wysokość siedziska idealnie wpasowuje się do restauracyjnych stolików, z czego dość często korzystamy. Kosz jak na tak kompaktowy wózek jest naprawdę pojemny i mieści duża paczkę pieluch i kilka butelek z wodą jednocześnie.

Ponieważ mieszkamy pod miastem, prawie codziennie jeździmy autem i dlatego możliwość składania jedną ręką (drugą trzymam dziecko) jest dla mnie zbawienna! Przebiega to naprawdę płynnie i bardzo wygodnie.

Myślę, że wykonanie i ogólny design zasługuje jeszcze na chwilę uwagi. Wszystkie elementy stelaża i siedziska pracują bez zarzutu, bezdźwięcznie i sprawnie. Każdy szczegół dopracowany jest do perfekcji. Elementy pasują do siebie idealnie. Całość wygląda niezwykle elegancko. Kiedy na wózek padają promienie słońca, srebrno-kryształowa budka mieni się jak diamenty, do tego przepiękne hafty na doskonałym materiale i mamy niespotykany i niezwykle wyszukany design.

Jeśli szukacie wózka, wygodnego dla dziecka, kompaktowego, zwinnego, a ponad to do zadań specjalnych i z niebanalnym lookiem, Cybex Mios z pewnością spełni Wasze oczekiwania. Nasza przygoda zaczęła się niedawno, ale miłość jest tak wielka, że na pewno szybko się nie skończy.”

źródło: @myfitsylwia